7mil krok
Więcej widzę niż tego co chce,
jak otworzysz te drzwi to zrozumiesz wtedy mnie,
Ile sam dałem, tyle dostałem,
ty ze mnie się śmiałeś, a ja właśnie wtedy nie stałem,
Liczyłem te gwiazdy na niebie, gdy ty się chujostwa naćpałeś,
sam tego chciałeś…
Historia już
Hardkor, tak ja otwieram te wrota wchodzę na kota robię to i tamto po nocach by CMAZw końcu był w dobrych lotach
Po co miałbym
Kto by pomyślał o tym co dzisiaj, wczoraj Kto by wiedział na co będzie pora Lepiej z mądrym zgubić niż z głupim znaleźć się Lepiej wyciągnąć wnioski zamiast wciąż karać się Nie mam zamiaru chodzić od ściany do ściany I robić jak każecie wy jebane barany
Hokus Pokus
Tak! Cele na oku i hokus pokusOgień ma w prochu i wpędzam do lochówRobię pochów tych jebanych szczochówWchodzę bez brechy, nie walę ściechySuko weź na dół się przechylNie jesteś tutaj by gadaćJuż wypierdalaj, bo idę coś nagraćDasz mi tą przestrzeń, konkretny rap dla uniesieńZaraz zrobię tu przesiew A jak masz do mnie pytanie zanotuj w...
Nie płacz już
W TDW ziomek napisach, a w CMAZ ziomek napisach Jesteś, jak umiesz to czytaj, Spokojnie oddychaj Okna na świat nie zamykaj
Wędruj
Posłuchaj głosu pośród chaosu, Do przodu figurę posuń Więc żyj jak Kong King. Kong King. Niczego nie bój się już, to jest western (Pokaż kim jesteś)
CMAZ stereo
LSO na stereo, posłuchaj tego! Już wiesz chcesz czego? To jest moje rodeo, taak CMAZ stereo, stereo
Mam receptę na dół
To jest czas na dobre brzmienie Zostaw za sobą dzieciak całe brzmienie Gdzieś z tyłu twa przestrzeń, patrz jest marzeniem Gdy śpisz, duchy mówią mi dziś Leć wzwyż, z muzyką znów kiedy śpisz
Mam tu
Nawet kiedy oni źle życzą mi z Dziesiątego pietra lepiej widać zachód Moich widoków nikt nie zasłoni mi
Mosty
Tak pachną kwiaty wiosny i twoich włosów kosmyk Żar miłości ostygł, to popalone mosty To popalone mosty
Nie myślę już
Nie myślę już czy tęskni tu ktoś, Jestem tu sam, dobrze to znam Ja idę wciąż tam, nie cofnę się, Wiem czego chcę, wiem czego chce... To jest moja wolność, to jest moje życie, To jest moja wolność, to jest moja wolność...
Łowcą burz
więc już! Wariat dupę swą rusz Zaśpiewaj ten refren a razem z łowcą burz CMAZ doktor dla dusz, Przypomnij se kim jesteś i zdmuchnij z tego kurz
Mam moc
On myślał że straciłem moc A ja co? Biorę ten moment w obroty CMAZ zawsze, poważny motyw Nie skumają tego jebane roboty
Sentencje
To co od nas chciałeś, niby głos podziemia, Domek z kart, chorągiewa to nie nasz do widzenia! Mordo masz marzenia, Odcisk od parzenia, łapy od ważenia Twardy grunt wrażenia
Uśpieni
Znalazłem tą drogę, już Tu JESTEM, Niebo jest niebieskie Matka Ziemia pozwala mi oddychać Wejdź do lasu i sprawdź co tam słychać, Po to mam ręce, by podnosić je w górę zrób to też jeśli mocno mnie czujesz,
Nie czekaj
Jesteś gotów? Na przygodzie życia swego Pójdziesz ze mną W nowe miejsca Tam gdzie jeszcze cię nie było Poznasz ją, tak, Poznasz prawdziwą miłość
Wolnym być
Kochać, żeby wolnym być Idę tam, nie patrzę w tył Kochać, żeby wolnym być Kochać, żeby wolnym być Idę tam, nie patrzę w tył
Do góry głowa
Musiałeś O tym usłyszeć inaczej nie byłoby Cię tu A jesteś człowieku Zapraszam do świata gdzie brat wita brata Mijają te lata a my wciąż w marzeniach Bez cienia zwątpienia kto jest kogo nie ma
Runda
Powiedz jaki masz kłopot, Powiedz, zmierzasz dziś dokądś? Można tu polecić wysoko, ale wszystko musi być spoko.
Tak chce
Chociaż było to dawno, pamiętam me stare życie, lecz zostawiłem już za mną Ani myśli mi wracać, ja chce iść przed siebie Przed siebie bo tam czeka przyszłoś
Bez odwrotu
Wartość ponad złoto które nie wpierdolisz w komis. Dla kurew, chorągiewek nie istnieje tu kompromis.