Ludzie, 3’go Maja
Manewry wykonuje w życiu moim bez przerwy
a czy mają sens pokazują to skutki
Pokazują to bliscy i CMAZ listy,
Jestem czysty, nie param się mitem
Nie współgrają ze zgrzytem, nie jaram się hitem,
A to co do poznania jest jeszcze przykryte
Wystarczy parę liter by odsłonić obliczę
TDW jest to jak dla wszystkich są dni te
Tak jak sztamy bite, już kufle pobite
Po nocnym jazzie bo też nocne życie
Nie jest nam obce szanujemy tę opcję
Uszanuj i Ty to co dają i twoje,
Bóg dał Ci ciało więc zbuduj z niego zbroje
Nie nadaremno powiadam Ci na pewno
Ona pomoże stabilności na wietrze
Ogrodu Twego ducha gdy przyjdzie trwoga z deszczem
Myśli każdej jednej, bezcen ceny nie ma
Wiem nie łatwo słowa w czyn ubrać, jak myśli w wersy,
ale czyn był pierwszy i tak powstała liryka
słyszysz jak cyka? Słyszę że chce dla ciebie dzika
Kiedyś poznałem wir życia jak wpadłem do psychiatryka
Przez co, nie ma znaczenia, jednak wierz mi widok tryka
Jego świata na haju
Niedaleko tego zmierzę rwącą rzeką
To ja jestem chory, wykoleiłem się z toru?
Powiem ci szczerze że nie miałem wyboru
Korzystam z hardcoru i pierdolę ten system,
Cisnę swoim rytmem tak jak słyszysz czy chcesz słyszysz,
Słuchaj Ostródzkiego Ducha weź sobie bucha i niech szumi ci w uszach
Gdzieś w dalekiej trasie, bo idzie prawda w basie, głosu mego mój bracie
Wskaż mi odpowiedź, Boże przyjmij spowiedź
Daj siły mięśniom, pięścią, zmysłów częścią
Chroń me ogrody i niech spadną deszcze
Dziś myśli nie mieszczę, ich ci nie szepczę
Lecz jadę z liryką, na winklach wysprzęglam jeszcze
Wciskam gaz w deskę, uczucie to bezcen
Bo tutaj gdzie jestem życie jest testem
Bycie lojalnym dla bliskich zwyczajnym gestem
Reprezentuje swoje miasto, teraz gdy każdy zasnął
A znów zrobi się jasno i zacznie się życie
OSTR reprezentant znów odejdzie i przyjdzie
OSTR reprezentant wciąż pamięta gdzie browar i mięta
OSTR reprezentant wciąż tu jestem,
A w miejscu gdzie jestem życie jest testem
Nie życie na kreskę kurwa takie w tyłek pieprzę
Czy wszystko ma sens, pokazują to skutki
Rap Ostródzki, zero do frajerstwa pucki
Suki tak podjeżdżasz, że twardnieją jej sutki
Z podniecenia, stópki, co mokro masz w kroczu?
Kręcisz swym dupskiem, ej weź tak nie prowokuj!
Z prewencji wielki śmiech
Prewencja bracie pech
Rap dla starej daty to już kurwa przecież grzech
Wszechogarniające zło, bo ja jestem rapem
A rap jest mną, do myślenia zmusza
Różne akcje o różnych scenariuszach
Jak zawsze, OSTR i LS rap na zawszę
Reprezentuję, szare ulice, OSTR miasto, GZW dzielnice
Reprezentuję, boiska i klatki, buchy i ławki
Nienawiść do policji co wyssałem z mlekiem matki
Reprezentuję, co mi umysł mówi, co moje serce czuję
Reprezentuję, podwórkowy rap
TDW – w imię tego brat
Niechaj znów zapłonie blant, który koi skołatane nerwy
Trening 365, oczywiście, że bez przerwy
Systematyczne ruchy, systematyczne słowa
Z wiarą ludzi w Boga, z wiarą ludzi w rap
Z wiarą w lepszy świat, z wiarą
LS pełną parą, w kiermanie wciąż z samarą
Cały czas z sensem, leci wers za wersem
rok: 2004-2006
źródło: https://www.youtube.com/watch?v=GiElkNBp7i0