Bez odwrotu
Wartość ponad złoto które nie wpierdolisz w komis.
Dla kurew, chorągiewek nie istnieje tu kompromis.
Wartość ponad złoto które nie wpierdolisz w komis.
Dla kurew, chorągiewek nie istnieje tu kompromis.
Musiałeś
O tym usłyszeć inaczej nie byłoby Cię tu
A jesteś człowieku
Zapraszam do świata gdzie brat wita brata
Mijają te lata a my wciąż w marzeniach
Bez cienia zwątpienia kto jest kogo nie ma
Nie chce odejść z miejsca bez którego żyć nie mogę
Minął trzeba spowiedź trzeba rano wstawać z bogiem
Kochasz go człowiek wiec nie opuszczaj gardy
Jemu zależało byś pokazał jaki jesteś twardy
Dwa końce
A każdy kij ma przecież dwa końce A noc ma księżyc, A dzień ma słońce Cztery żywioły, wracam ze szkoły Łapy na stoły! Nie jesteś pierwszy, Lecz no mercy, Ile wersji, Tyle awersji, Ja na wkurwieniu, Wszystkie te wersy, Jebac was kurwy, Tani szydercy, Jesteście ciency, To już nic więcej, A wy mieliście być tacy wielcy,
Fakir
Biorę w ręcę swe życie Pamiętaj, to ono wszystkiego uczy cię Uważaj na gradobicie Tam na szczycie A na dół się długo leci Nie obchodzą mnie twoje śmieci
Czy będziesz tam
Blisko ciebie tak, chciałbym już być Blisko ciebie tak, Ja chciałbym już być
Fallstart
Dotykam dziś snów, wiem że też tak masz Więc śnij ze mną, graj w to ze mną Nie gra w ciemno, światło Boże jest nade mną , I nad Tobą nie przestaje choć inaczej się wydaje Czasem Ci dziewczę śni potem budź się i żyj!
Ile nocy
Ile nocy W których mówił do mnie księżyc, Ile wiary we mnie Że to zwyciężę
supeRnova
Chcieliby cię kupić i sprzedać za grosze Chcieliby usłyszeć od ciebie proszę Chcieliby zrobić z ciebie swoją szmatę Chcieliby cię wjebać jak mięso w armatę Mogliby wiele, ale nie zawsze wszedzię Mogliby być inni, ale tak nie będzię
Rozumieć umiesz
Na skraju naszych dróg, Z ziemią zlewało się tam słońce, Miałem w sobie żar, I czułem się jak nieśmiertelny,
Za wszystkie czyny
Za wszystkie czyny odpowiem przed Bogiem. I chociaż wiem, że diabeł gdzieś tam czycha za rogiem. Wyroki srogie i zawsze powtarzam to sobie I zawsze zastanawiam się, gdy myślę ziomek o Tobie. Dziś opowiem organom moją historię z mojej autopsji. A nie spisu teorii, bo to jest LS na fonii
Do góry głowa
Musiałeś O tym usłyszeć inaczej nie byłoby Cię tu A jesteś człowieku Zapraszam do świata gdzie brat wita brata Mijają te lata a my wciąż w marzeniach Bez cienia zwątpienia kto jest kogo nie ma
Zapętli
Chciałem zrobić bity to zrobiłem, Chciałem zrobić rapy nie skończyłem, A co miałem i przeżyłem było moje wtedy tam gdzie byłem, Nawet jeśli nie ma tego teraz a jest pyłem,
Drewno
Może to tylko jedno co mamy tu, a nie będzie już nic na pewno bo człowiek znika jak popiół wypalając się jak drewno. Jestem na zewnątrz siebie, jestem też i siebie wewnątrz, na zmianę widzę jak jest jasno i ciemno
Do zobaczenia tez
Z natury księgi on wszystko Ci daje od ręki, Więc pomyśl jeśli tylko możesz, to zrobić Nie patrz na innych bo inni już dawno się czują niewinni
Ze 100
Dlatego słuchaj tego rapu CMAZ napędza to, Ty wiesz, że ja zawsze będe, bo na to było powodów chyba kurwa ze sto!
Ten dym
Przyszły wielkie zmiany Łez tysiąc wylanych i tylko cztery ściany Zostały a ty ciemną doliną musisz kroczyć Możesz zrobić wszystko możesz jeszcze się zaskoczyć Twym bogiem się zjednoczyć
Wolnym być
Kochać, żeby wolnym być Idę tam, nie patrzę w tył Kochać, żeby wolnym być Kochać, żeby wolnym być Idę tam, nie patrzę w tył
Powietrzem zatem
Nie od wczoraj brat jestem tu Głowę mam pełną snów Rap ten jest pеłen słów Wszystko jest TDW'u głów
Sentencje
To co od nas chciałeś, niby głos podziemia, Domek z kart, chorągiewa to nie nasz do widzenia! Mordo masz marzenia, Odcisk od parzenia, łapy od ważenia Twardy grunt wrażenia
To te bity
Z ulicy kreda znika, bo deszcz w nią przenika. Tylko nie te trzy litery bo to jest unikat. Wiesz, przecież wiesz że ja wyjebane mam
Skutki uboczne
Gdy przychodzi w końcu czas, abym coś napisał, przychodzi też czas abym cieszył się z życia, chcę cieszyć się z niego chcę pojechać coś pięknego WPADS w imię tego. W imię Liryki Składu Ostródzkiego wiem, że nie ma co żałować, zawsze będzie coś większego,
No to tak
Gdzie iść i co mogę, wszystko co wokół jest przecież dla ciebie, wystarczy ziomek pokochać siebie, Jak zrobisz znów ruchy po których żałujesz, możesz przeprosić, może ktoś podziękuje,