Wolnym być
Kochać, żeby wolnym być
Idę tam, nie patrzę w tył
Kochać, żeby wolnym być
Kochać, żeby wolnym być
Idę tam, nie patrzę w tył
Kochać, żeby wolnym być
Idę tam, nie patrzę w tył
Kochać, żeby wolnym być
Kochać, żeby wolnym być
Idę tam, nie patrzę w tył
Ty chcesz mam to chodź ja zabiorę cię mym szlakiem
Wiem, że jesteś tym normalnym chcącym wolności chłopakiem
Przemijamy, przemierzamy jeszcze z tym kolejnym trackiem
Grubym łukiem od pozerki wszelkich tekturowych makiet
Dobra prawda nie kosztuje to na chuj się śmieciu prujesz
Mówisz sam o wielkich sprawach, a twój rap to jakiś kawał
Fallstart
Dotykam dziś snów, wiem że też tak masz Więc śnij ze mną, graj w to ze mną Nie gra w ciemno, światło Boże jest nade mną , I nad Tobą nie przestaje choć inaczej się wydaje Czasem Ci dziewczę śni potem budź się i żyj!
Ze 100
Dlatego słuchaj tego rapu CMAZ napędza to, Ty wiesz, że ja zawsze będe, bo na to było powodów chyba kurwa ze sto!
A było pomyśleć
Wystarczyło pomyśleć, a cały świat wokół by mógł stać się lepszy lecz prościej było to wszystko pieprzyć A ludzie są chytrzy jak przyjdzie okazja
W końcu
Nie człowieka zdobią szaty lecz szaty zdobi człowiek tak od zarania dziejów i do zamknięcia powiek
Zapytasz się więc
Źródło to nieśmiertelne jest, jest, Ciesz się życiem doceń jego gest, Kochaj braci całym serduchem Ciesz się buchem i słuchaj muzy z duchem
Bystrzejszy od chytrych
Jak dźwięki z Syberii to narkotyk, do umysłu przynoszę wytrych. Bystrzejszy od chytrych bystrzejszy od chytrych. W psychodelikach ujrzałem dłoń,wskazała gdzie stał czarny koń.
Dwa końce
A każdy kij ma przecież dwa końce A noc ma księżyc, A dzień ma słońce Cztery żywioły, wracam ze szkoły Łapy na stoły! Nie jesteś pierwszy, Lecz no mercy, Ile wersji, Tyle awersji, Ja na wkurwieniu, Wszystkie te wersy, Jebac was kurwy, Tani szydercy, Jesteście ciency, To już nic więcej, A wy mieliście być tacy wielcy,
Mistyk
Broń mam w ręku,Używam jej w formie dźwięku,Przed nikim nie mam już lęku,Nie jestem tu cioto dla fejmu,Tylko uzdrawiam ślepych.Nie interesuje mnie przepych,Położyłem już sceptyków na dechy,Kolejne trzy wdechy,Przynoszę kolejne wieści uciechyA system to na wróble strachy,Gram z nim w szachy Broń mam w ręku,Używam jej w formie dźwięku,Przed nikim nie mam już lęku,Nie jestem...
Ile nocy
Ile nocy W których mówił do mnie księżyc, Ile wiary we mnie Że to zwyciężę
Sobą
Nie moge byc z toba Wtedy nie byłbym sobą Nie mozesz byc ze mna Nie chcesz iść w to w ciemno
Enter
CMAZ wciska enter, odbezpiecza niebezpieczną pętlę Teraz wchodzi gangsta-rap, bo mam kurwa na to lote Samolotem wypierdalam się jak w World Trade Center Wciskam enter i kod Reason odbezpiecza mocną pętlę Mam piosenkę skurwysynki co czujecie do mnie spinki Mam lirykę dziś dla ludzi, którym ten rap się nie nudzi
I wszystko jasne
To jest podziemie, to jest to konkretne brzmienie LSO robi bang, bang na terenie RTA Kiełas sponsorował hałas Bo to jest gówno ziomek od nas dla was I sceptyku nie dosięgniesz nigdy mego strychu
8 taktów
Raz - deszcz napierdala, że aż joint zgasł Dwa - jest ze mną i rozumie mnie brat Trzy - szacunek ludzi, respekt do łzy Cztery - za krzywdy mych bliskich kosa w nery Pięć - kocham życie, ostatnią deską nie jest rtęć
Saga trwa
Staram się być jedynym swojego losu właścicielem choć na życia drodze stoi przeszkód wiele Wielu pragnie zrobić z siebie niewolnika cudzych marzeń Czy dasz radę sprostać przeciwieństwom czas pokaże. Więc odpowiedz sobie na pytanie, co jest dla Ciebie naprawdę ważne?
Tego Ci życzę
CMAZ otwiera się już po zmroku Wróciłem z 3456 roku Mówią mi Gogu Co dziękuje Bogu Oby do przodu
Zapętli
Chciałem zrobić bity to zrobiłem, Chciałem zrobić rapy nie skończyłem, A co miałem i przeżyłem było moje wtedy tam gdzie byłem, Nawet jeśli nie ma tego teraz a jest pyłem,
No to tak
Gdzie iść i co mogę, wszystko co wokół jest przecież dla ciebie, wystarczy ziomek pokochać siebie, Jak zrobisz znów ruchy po których żałujesz, możesz przeprosić, może ktoś podziękuje,
Będzie problem
Obiecaj mi skarbie, że już w siebie nigdy nie zwątpisz! Zapalę Ci światło w ciemności, klucze dam do świadomości, już spokój - nie musisz się złościć! A kiedyś opowiem coś Ci
Herakles
Patrzę i widzę coś, co chciałem widzieć zawsze, Skąd jesteś mistrzu? Czy w sercu twym jest Chrystus? To ważne, poważne bo klimaty mam odważne, Jadę starym stylem, LSO gdy podoba ci się to,
Do zobaczenia tez
Z natury księgi on wszystko Ci daje od ręki, Więc pomyśl jeśli tylko możesz, to zrobić Nie patrz na innych bo inni już dawno się czują niewinni