Muszę wiedzieć to dziś
Mój demon pomoże mi przejechać przez to bagno
jak trzeba to po trupach które poszły dawno na dno
na pamiątkę moich wrażeń zawsze spoglądam na zachód
słońce wróci znów tu jutro wiec nie musze juz zyc w strachu
ze ciemność się nie skończy gdy świadomość się wyłączy
ja nie lękam się już o to boże mój Wszechmogący
ja nie lękam się bo wiem
ze bedziesz czekal na mnie wciąż tam nawet gdy zostanę tutaj sam
Rozumieć umiesz
Na skraju naszych dróg, Z ziemią zlewało się tam słońce, Miałem w sobie żar, I czułem się jak nieśmiertelny,
Skutki uboczne
Gdy przychodzi w końcu czas, abym coś napisał, przychodzi też czas abym cieszył się z życia, chcę cieszyć się z niego chcę pojechać coś pięknego WPADS w imię tego. W imię Liryki Składu Ostródzkiego wiem, że nie ma co żałować, zawsze będzie coś większego,
Widze
Czy czujesz to co ja? Teraz życie mówi: jedziesz! Czy czujesz to co ja, kiedy nie wiesz jak to będzie? Na ręku jest hantel, nie przywiązany kabel W bletce jest towar, a przed nami jest balet. Jebać ten kabaret, ja walę barwy szare. Wkładam całą parę, mam wiarę - to jest darem
Dwa końce
A każdy kij ma przecież dwa końce A noc ma księżyc, A dzień ma słońce Cztery żywioły, wracam ze szkoły Łapy na stoły! Nie jesteś pierwszy, Lecz no mercy, Ile wersji, Tyle awersji, Ja na wkurwieniu, Wszystkie te wersy, Jebac was kurwy, Tani szydercy, Jesteście ciency, To już nic więcej, A wy mieliście być tacy wielcy,
Z gliny
Póki jest mój rap grany Póki jesteś tym aniołem, będę kochał Cię kochanie. Będziesz żył sam szczęśliwy póki jesteś życia fanem Będziesz żył szczęśliwy póki nie podetniesz żyły Dla chwili można tyle zrobić, dla Miłości i Wolności tyle zdobyć,
Fakir
Biorę w ręcę swe życie Pamiętaj, to ono wszystkiego uczy cię Uważaj na gradobicie Tam na szczycie A na dół się długo leci Nie obchodzą mnie twoje śmieci
Do zobaczenia tez
Z natury księgi on wszystko Ci daje od ręki, Więc pomyśl jeśli tylko możesz, to zrobić Nie patrz na innych bo inni już dawno się czują niewinni
Hokus Pokus
Tak! Cele na oku i hokus pokusOgień ma w prochu i wpędzam do lochówRobię pochów tych jebanych szczochówWchodzę bez brechy, nie walę ściechySuko weź na dół się przechylNie jesteś tutaj by gadaćJuż wypierdalaj, bo idę coś nagraćDasz mi tą przestrzeń, konkretny rap dla uniesieńZaraz zrobię tu przesiew A jak masz do mnie pytanie zanotuj w...
Nie płacz już
W TDW ziomek napisach, a w CMAZ ziomek napisach Jesteś, jak umiesz to czytaj, Spokojnie oddychaj Okna na świat nie zamykaj
Wolnym być
Kochać, żeby wolnym być Idę tam, nie patrzę w tył Kochać, żeby wolnym być Kochać, żeby wolnym być Idę tam, nie patrzę w tył
Okaże
Całe życie z głową w chmurach marze, Tam zabiorę Cię następnym razem A co będzie to przyszłość okaże Może będziemy to mogli wejrzeć razem
Muszę wiedzieć to dziś
Mój demon pomoże mi przejechać przez to bagno jak trzeba to po trupach które poszły dawno na dno na pamiątkę moich wrażeń zawsze spoglądam na zachód słońce wróci znów tu jutro wiec nie musze juz zyc w strachu ze ciemność się nie skończy gdy świadomość się wyłączy ja nie lękam się już o to boże mój Wszechmogący ja nie lękam się bo wiem ze bedziesz czekal...
Z cmentarza
Na moim strychu znalazłem w książce wielki świat przygód A teraz marze o tym aby stal się pełen wygód Wiem najprościej opierdolić tych co nie moga nic zrobic Postaraj siebie chłopak jak i innych nie dobić Abra kadabra niech dziś cemazet coś nagra Poprowadzi dzieciaka by nie wjebał się do bagna
CMAZ stereo
LSO na stereo, posłuchaj tego! Już wiesz chcesz czego? To jest moje rodeo, taak CMAZ stereo, stereo
Bugi ługi
Skandal banda LSO, słyszałeś o niej gdzieś już Goni nowy projekt do ślepych mam pare słów Czarne fatum jest obok i nie szukaj tu podtekstów Bo mam dość o tym gównie w bibliotece swoich wersów Bo mam dość tłumaczenia o mym muzykalnym sercu Nie potrzebne mi sześć Merców by uciszyć tych szyderców
Mam receptę na dół
To jest czas na dobre brzmienie Zostaw za sobą dzieciak całe brzmienie Gdzieś z tyłu twa przestrzeń, patrz jest marzeniem Gdy śpisz, duchy mówią mi dziś Leć wzwyż, z muzyką znów kiedy śpisz
Kminić
To co wiem przyjacielu, to ci powiem wprost od serca że wszystko co zdobędziesz, wiedz nie może być jak twierdza I pierdole fiskusa, proroka i księdza Pierdole celebrytów to jest mentalna nędza więc zagłębiam się w przestrzeń widzę tysiące rozwiązań, Pielęgnuje swą tożsamość tak jak drzewko bonsai
Zapytasz się więc
Źródło to nieśmiertelne jest, jest, Ciesz się życiem doceń jego gest, Kochaj braci całym serduchem Ciesz się buchem i słuchaj muzy z duchem
Coś więcej
Jasność, i ciemność. Honor, Imię, Słowo, Ciało Życie, Tętno Prawda…
Ile nocy
Ile nocy W których mówił do mnie księżyc, Ile wiary we mnie Że to zwyciężę