To są wieści tu od nas chłopaków bez pozerki Nie walimy kosy w nerki to nie w naszym stylu gierki Hipokryci jak pety odgaszamy w popielniczce Będę wolny swoim sercem choćbym miał bym siedzieć w klitce
Nie płacz już
W TDW ziomek napisach, a w CMAZ ziomek napisach Jesteś, jak umiesz to czytaj, Spokojnie oddychaj Okna na świat nie zamykaj
Widze
Czy czujesz to co ja? Teraz życie mówi: jedziesz! Czy czujesz to co ja, kiedy nie wiesz jak to będzie? Na ręku jest hantel, nie przywiązany kabel W bletce jest towar, a przed nami jest balet. Jebać ten kabaret, ja walę barwy szare. Wkładam całą parę, mam wiarę - to jest darem
No to tak
Gdzie iść i co mogę, wszystko co wokół jest przecież dla ciebie, wystarczy ziomek pokochać siebie, Jak zrobisz znów ruchy po których żałujesz, możesz przeprosić, może ktoś podziękuje,
Drewno
Może to tylko jedno co mamy tu, a nie będzie już nic na pewno bo człowiek znika jak popiół wypalając się jak drewno. Jestem na zewnątrz siebie, jestem też i siebie wewnątrz, na zmianę widzę jak jest jasno i ciemno
Dwa końce
A każdy kij ma przecież dwa końce A noc ma księżyc, A dzień ma słońce Cztery żywioły, wracam ze szkoły Łapy na stoły! Nie jesteś pierwszy, Lecz no mercy, Ile wersji, Tyle awersji, Ja na wkurwieniu, Wszystkie te wersy, Jebac was kurwy, Tani szydercy, Jesteście ciency, To już nic więcej, A wy mieliście być tacy wielcy,
Po co miałbym
Kto by pomyślał o tym co dzisiaj, wczoraj Kto by wiedział na co będzie pora Lepiej z mądrym zgubić niż z głupim znaleźć się Lepiej wyciągnąć wnioski zamiast wciąż karać się Nie mam zamiaru chodzić od ściany do ściany I robić jak każecie wy jebane barany
Mam receptę na dół
To jest czas na dobre brzmienie Zostaw za sobą dzieciak całe brzmienie Gdzieś z tyłu twa przestrzeń, patrz jest marzeniem Gdy śpisz, duchy mówią mi dziś Leć wzwyż, z muzyką znów kiedy śpisz
Kaliber ciężki
Kiedy nagrywałem hator Nie kumam tego amator Dzisiaj nagrywam niezmiennie CMAZ leci codziennie [...] Bo ja tu wyznacza ścieżki Wjeżdża tu kaliber ciężki
Powietrzem zatem
Nie od wczoraj brat jestem tu Głowę mam pełną snów Rap ten jest pеłen słów Wszystko jest TDW'u głów
Zapytasz się więc
Źródło to nieśmiertelne jest, jest, Ciesz się życiem doceń jego gest, Kochaj braci całym serduchem Ciesz się buchem i słuchaj muzy z duchem
Mam tu
Nawet kiedy oni źle życzą mi z Dziesiątego pietra lepiej widać zachód Moich widoków nikt nie zasłoni mi
Historia już
Hardkor, tak ja otwieram te wrota wchodzę na kota robię to i tamto po nocach by CMAZw końcu był w dobrych lotach
Pusta trumna
Nie chce odejść z miejsca bez którego żyć nie mogę Minął trzeba spowiedź trzeba rano wstawać z bogiem Kochasz go człowiek wiec nie opuszczaj gardy Jemu zależało byś pokazał jaki jesteś twardy
Fallstart
Dotykam dziś snów, wiem że też tak masz Więc śnij ze mną, graj w to ze mną Nie gra w ciemno, światło Boże jest nade mną , I nad Tobą nie przestaje choć inaczej się wydaje Czasem Ci dziewczę śni potem budź się i żyj!
Van Dam
I jak Juri Gagarin lecę stąd widzę gwiazd milion Dźwięki muzyki me organy są z kliniki Psychiatrycznej LSO ja cieszę się z mej kliki Uparty jak wiking nie porównuj mnie z nikim żadnym pierdoleniem nie popsują się me szyki
Będziesz w nim
bo znam a chcę a pragnę nieznanego świata mi co myślą lata mi do niego szedłem latami
Hasał
Głęboka wizja, Widziałem oczami avatar, Wiem gdzie jest szatan, Wiem gdzie jest szatan, Widziałem jak przy mnie hasał. Powiedział że zobaczymy się jak będziesz wracał. Będę tam wracał, będę tam wracał.
Bugi ługi
Skandal banda LSO, słyszałeś o niej gdzieś już Goni nowy projekt do ślepych mam pare słów Czarne fatum jest obok i nie szukaj tu podtekstów Bo mam dość o tym gównie w bibliotece swoich wersów Bo mam dość tłumaczenia o mym muzykalnym sercu Nie potrzebne mi sześć Merców by uciszyć tych szyderców
Ze 100
Dlatego słuchaj tego rapu CMAZ napędza to, Ty wiesz, że ja zawsze będe, bo na to było powodów chyba kurwa ze sto!
Mistyk
Broń mam w ręku,Używam jej w formie dźwięku,Przed nikim nie mam już lęku,Nie jestem tu cioto dla fejmu,Tylko uzdrawiam ślepych.Nie interesuje mnie przepych,Położyłem już sceptyków na dechy,Kolejne trzy wdechy,Przynoszę kolejne wieści uciechyA system to na wróble strachy,Gram z nim w szachy Broń mam w ręku,Używam jej w formie dźwięku,Przed nikim nie mam już lęku,Nie jestem...