A było pomyśleć
Wystarczyło pomyśleć,
a cały świat wokół by mógł stać się lepszy
lecz prościej było to wszystko pieprzyć
A ludzie są chytrzy jak przyjdzie okazja
Wystarczyło pomyśleć,
a cały świat wokół by mógł stać się lepszy
lecz prościej było to wszystko pieprzyć
A ludzie są chytrzy jak przyjdzie okazja
Tekile
Chciałbym tyle lecz na wiele jest za późno dzisiaj Chciałbym tyle lecz w ten sposób nie poznałbym życia A na niebie jest tyle niebieskiego A na niebie jest tyle gwiazd każdego wieczoru Dlatego marzę, marzę, marzę, marzę, marzę, marzę, marzę
Daleko będę
Tak dla ścisłości nie wiem co przywita jutro, W razie czego chłopak piona w razie jakby było futro, Żyj dobrą myślą żeby Ci nie było wariat smutno, Jak możesz maluj piękny obraz na swe życie płótno.
Słuchaj głosu
Słuchaj głosu swego serca, On wibracje zwiększa, Powiedz jak Ciebie mam kochać dziś
Godzina młoda
Nie może mi sprostać nawet Twoja moda. Otwieram wrota, wchodzę na kota, Nie może mi sprostać nawet Twoja moda. Godzina młoda, godzina młoda.
Hator
To są wieści tu od nas chłopaków bez pozerki Nie walimy kosy w nerki to nie w naszym stylu gierki Hipokryci jak pety odgaszamy w popielniczce Będę wolny swoim sercem choćbym miał bym siedzieć w klitce
O wiele wyżej
W miejscu zimnym jak lód ludziom serca kruszę Wskazuję im drogę tam, gdzie idą po własną duszę Ile światła mam to dam, muzykę w niebiosach słyszę Nie wierze już w wolność tam gdzie zakrwawione są krzyże Wiecie co naiwniacy? Ja patrze o wiele wyżej, a wiele niżej znam go dobrze byłem jego najbliżej
Kong King
To nie ważne co mówią Że jestem szaleńcem Bo przecież nim jestem Me życie to western western
A my nieśmiertelni
A my nieśmiertelni nas nie da rady zniszczyć Zrozum ten spektakl to rap w głębi mistyk Pocisnę z kurestwem, mój nóż mi nie wystygł Jak nie chcecie obrażeń to nie wchodźcie tutaj pizdy
Spektakl
Nie zapomnij nigdy o tym co jest piękne Koszmary przeklęte Upadki i wzloty Problemy i kłopoty idą w parze Też poznałem różne twarze Krzywe maski i szydercze oklaski
Będzie problem
Obiecaj mi skarbie, że już w siebie nigdy nie zwątpisz! Zapalę Ci światło w ciemności, klucze dam do świadomości, już spokój - nie musisz się złościć! A kiedyś opowiem coś Ci
8 taktów
Raz - deszcz napierdala, że aż joint zgasł Dwa - jest ze mną i rozumie mnie brat Trzy - szacunek ludzi, respekt do łzy Cztery - za krzywdy mych bliskich kosa w nery Pięć - kocham życie, ostatnią deską nie jest rtęć
Sobą
Nie moge byc z toba Wtedy nie byłbym sobą Nie mozesz byc ze mna Nie chcesz iść w to w ciemno
Ze 100
Dlatego słuchaj tego rapu CMAZ napędza to, Ty wiesz, że ja zawsze będe, bo na to było powodów chyba kurwa ze sto!
W końcu
Nie człowieka zdobią szaty lecz szaty zdobi człowiek tak od zarania dziejów i do zamknięcia powiek
Z gliny
Póki jest mój rap grany Póki jesteś tym aniołem, będę kochał Cię kochanie. Będziesz żył sam szczęśliwy póki jesteś życia fanem Będziesz żył szczęśliwy póki nie podetniesz żyły Dla chwili można tyle zrobić, dla Miłości i Wolności tyle zdobyć,
Niewolnica
Ty chciałeś bym był, chciałeś bym nabrał tej mocy Poczuj tą Wolność, (wolność, wolność), Doceń tą godność, (godność, godność),
Łowcą burz
więc już! Wariat dupę swą rusz Zaśpiewaj ten refren a razem z łowcą burz CMAZ doktor dla dusz, Przypomnij se kim jesteś i zdmuchnij z tego kurz
Pojebany jest
Pojebany jest żywot nasz Pojebany jest, taki piękny taki piękny Pojebany test, pojebany sens Pojebany początek i pojebany kres Pojebany hajs, pojebany czas
Widze
Czy czujesz to co ja? Teraz życie mówi: jedziesz! Czy czujesz to co ja, kiedy nie wiesz jak to będzie? Na ręku jest hantel, nie przywiązany kabel W bletce jest towar, a przed nami jest balet. Jebać ten kabaret, ja walę barwy szare. Wkładam całą parę, mam wiarę - to jest darem
Tego Ci życzę
CMAZ otwiera się już po zmroku Wróciłem z 3456 roku Mówią mi Gogu Co dziękuje Bogu Oby do przodu