Bystrzejszy od chytrych
Jak dźwięki z Syberii to narkotyk, do umysłu przynoszę wytrych. Bystrzejszy od chytrych
bystrzejszy od chytrych.
W psychodelikach ujrzałem dłoń,wskazała gdzie stał czarny koń.
Jak dźwięki z Syberii to narkotyk, do umysłu przynoszę wytrych. Bystrzejszy od chytrych
bystrzejszy od chytrych.
W psychodelikach ujrzałem dłoń,wskazała gdzie stał czarny koń.
Okaże
Całe życie z głową w chmurach marze, Tam zabiorę Cię następnym razem A co będzie to przyszłość okaże Może będziemy to mogli wejrzeć razem
Manewry
Manewry wykonuje w życiu moim bez przerwy a czy mają sens pokazują to skutki Pokazują to bliscy i CMAZ listy, Jestem czysty, nie param się mitem Nie współgrają ze zgrzytem, nie jaram się hitem,
Człowiek czynu
I raz, dwa, trzy spokój w moim duchu Trzy dwa raz patrz czy robią se seppuku Ja nie potrzebuje nauk, Spektakl życie to mój nałóg
Wolnym być
Kochać, żeby wolnym być Idę tam, nie patrzę w tył Kochać, żeby wolnym być Kochać, żeby wolnym być Idę tam, nie patrzę w tył
Bez odwrotu
Wartość ponad złoto które nie wpierdolisz w komis. Dla kurew, chorągiewek nie istnieje tu kompromis.
Drzazga
To wszystko byłoby tak proste, gdyby nie parę tych jebanych drobnostek, Do wyobraźni dostęp masz czy stąpacie, czy świadomości nie brak tobie dziś bracie, Pomyśl o czymś więcej niż tylko o sobie,
Serce
Otworzę ci Serce Na pamiątkę byłeś ze mną nie od wczoraj Odpowiednia jest już pora By zaśpiewać mordo sto lat!
Wędruj
Posłuchaj głosu pośród chaosu, Do przodu figurę posuń Więc żyj jak Kong King. Kong King. Niczego nie bój się już, to jest western (Pokaż kim jesteś)
Windrunner
Windrunner, windruner drugie imię w rytm muzki Zostań przy tym sprawdź te bity pozdrowienia maja ode mnie wszystkie gity Wszyscy Ci którzy znają ls na ulicy To wolności wiatr już wiesz co brat windrunner to powagi zagrane,
Dwa końce
A każdy kij ma przecież dwa końce A noc ma księżyc, A dzień ma słońce Cztery żywioły, wracam ze szkoły Łapy na stoły! Nie jesteś pierwszy, Lecz no mercy, Ile wersji, Tyle awersji, Ja na wkurwieniu, Wszystkie te wersy, Jebac was kurwy, Tani szydercy, Jesteście ciency, To już nic więcej, A wy mieliście być tacy wielcy,
Fakir
Biorę w ręcę swe życie Pamiętaj, to ono wszystkiego uczy cię Uważaj na gradobicie Tam na szczycie A na dół się długo leci Nie obchodzą mnie twoje śmieci
Jeszcze coś
Polegam ziomuś na sobie, Co mogę powiedzieć, polecam Tobie Polecam zdrowie koleś! Nie popychaj śmierci A diabeł mówi do Ciebie arrivederci Do skumania wystarczą chęci chyba że Ciebie świadomość nie kręci
Pusta trumna
Nie chce odejść z miejsca bez którego żyć nie mogę Minął trzeba spowiedź trzeba rano wstawać z bogiem Kochasz go człowiek wiec nie opuszczaj gardy Jemu zależało byś pokazał jaki jesteś twardy
Drewno
Może to tylko jedno co mamy tu, a nie będzie już nic na pewno bo człowiek znika jak popiół wypalając się jak drewno. Jestem na zewnątrz siebie, jestem też i siebie wewnątrz, na zmianę widzę jak jest jasno i ciemno
A my nieśmiertelni
A my nieśmiertelni nas nie da rady zniszczyć Zrozum ten spektakl to rap w głębi mistyk Pocisnę z kurestwem, mój nóż mi nie wystygł Jak nie chcecie obrażeń to nie wchodźcie tutaj pizdy
Mam tu
Nawet kiedy oni źle życzą mi z Dziesiątego pietra lepiej widać zachód Moich widoków nikt nie zasłoni mi
Mam receptę na dół
To jest czas na dobre brzmienie Zostaw za sobą dzieciak całe brzmienie Gdzieś z tyłu twa przestrzeń, patrz jest marzeniem Gdy śpisz, duchy mówią mi dziś Leć wzwyż, z muzyką znów kiedy śpisz
Tak chce
Chociaż było to dawno, pamiętam me stare życie, lecz zostawiłem już za mną Ani myśli mi wracać, ja chce iść przed siebie Przed siebie bo tam czeka przyszłoś
W końcu
Nie człowieka zdobią szaty lecz szaty zdobi człowiek tak od zarania dziejów i do zamknięcia powiek
Mosty
Tak pachną kwiaty wiosny i twoich włosów kosmyk Żar miłości ostygł, to popalone mosty To popalone mosty