Gdzie iść i co mogę, wszystko co wokół jest przecież dla ciebie, wystarczy ziomek pokochać siebie, Jak zrobisz znów ruchy po których żałujesz, możesz przeprosić, może ktoś podziękuje,
Windrunner
Windrunner, windruner drugie imię w rytm muzki Zostań przy tym sprawdź te bity pozdrowienia maja ode mnie wszystkie gity Wszyscy Ci którzy znają ls na ulicy To wolności wiatr już wiesz co brat windrunner to powagi zagrane,
Człowiek czynu
I raz, dwa, trzy spokój w moim duchu Trzy dwa raz patrz czy robią se seppuku Ja nie potrzebuje nauk, Spektakl życie to mój nałóg
Tekile
Chciałbym tyle lecz na wiele jest za późno dzisiaj Chciałbym tyle lecz w ten sposób nie poznałbym życia A na niebie jest tyle niebieskiego A na niebie jest tyle gwiazd każdego wieczoru Dlatego marzę, marzę, marzę, marzę, marzę, marzę, marzę
Muszę wiedzieć to dziś
Mój demon pomoże mi przejechać przez to bagno jak trzeba to po trupach które poszły dawno na dno na pamiątkę moich wrażeń zawsze spoglądam na zachód słońce wróci znów tu jutro wiec nie musze juz zyc w strachu ze ciemność się nie skończy gdy świadomość się wyłączy ja nie lękam się już o to boże mój Wszechmogący ja nie lękam się bo wiem ze bedziesz czekal...
Manewry
Manewry wykonuje w życiu moim bez przerwy a czy mają sens pokazują to skutki Pokazują to bliscy i CMAZ listy, Jestem czysty, nie param się mitem Nie współgrają ze zgrzytem, nie jaram się hitem,
No to tak
Gdzie iść i co mogę, wszystko co wokół jest przecież dla ciebie, wystarczy ziomek pokochać siebie, Jak zrobisz znów ruchy po których żałujesz, możesz przeprosić, może ktoś podziękuje,
Flow odmieńca
Czy wiesz tyle, ile zjesz? Nie wiem. Ale możesz więcej, jeśli chcesz. Bierz to! Matka Ziemia dala, szanuj zwierze, Ja coś wiem, a nie jak ślepiec wierze, A z Żywiołami trzymam na sztywno przymierze. To jest to o czym powie ci liryka LSO, Kolejny poziom Wtajemniczenia brachu,
Chcesz
Uważaj na zęby bo droga nie tędy Nie chcę tu takiej parszywej gęby Jebać poprawność Mówiłem Ci dawno zasiałem na podwórku ziarno Frajerów widzę na czarno
7mil krok
Więcej widzę niż tego co chce, jak otworzysz te drzwi to zrozumiesz wtedy mnie, Ile sam dałem, tyle dostałem, ty ze mnie się śmiałeś, a ja właśnie wtedy nie stałem, Liczyłem te gwiazdy na niebie, gdy ty się chujostwa naćpałeś, sam tego chciałeś…
Ile nocy
Ile nocy W których mówił do mnie księżyc, Ile wiary we mnie Że to zwyciężę
Zostać tu
Świeci w nas, Cały czas, Słońca blask, Czy już wiesz, Czym jest twoje serce,
Beng
Ty chcesz mam to chodź ja zabiorę cię mym szlakiem Wiem, że jesteś tym normalnym chcącym wolności chłopakiem Przemijamy, przemierzamy jeszcze z tym kolejnym trackiem Grubym łukiem od pozerki wszelkich tekturowych makiet Dobra prawda nie kosztuje to na chuj się śmieciu prujesz Mówisz sam o wielkich sprawach, a twój rap to jakiś kawał
Godzina młoda
Nie może mi sprostać nawet Twoja moda. Otwieram wrota, wchodzę na kota, Nie może mi sprostać nawet Twoja moda. Godzina młoda, godzina młoda.
Skutki uboczne
Gdy przychodzi w końcu czas, abym coś napisał, przychodzi też czas abym cieszył się z życia, chcę cieszyć się z niego chcę pojechać coś pięknego WPADS w imię tego. W imię Liryki Składu Ostródzkiego wiem, że nie ma co żałować, zawsze będzie coś większego,
Mam tu
Nawet kiedy oni źle życzą mi z Dziesiątego pietra lepiej widać zachód Moich widoków nikt nie zasłoni mi
Z gliny
Póki jest mój rap grany Póki jesteś tym aniołem, będę kochał Cię kochanie. Będziesz żył sam szczęśliwy póki jesteś życia fanem Będziesz żył szczęśliwy póki nie podetniesz żyły Dla chwili można tyle zrobić, dla Miłości i Wolności tyle zdobyć,
Na drzewach wiatr
To szczęście gdy, czuję Cię tu Bo wszystko, wszystko co mam To Ty, to Ty, o Ty, to Ty, Dziękuje Ci, Dziękuje Ci że jesteś tu Już nigdy, nie zostanę sam, nie zostanę sam,
Fajerwerki
Świat nie oszalał tylko ludzie szaleją, Płaczą się śmieją, smucą i później znów są radośni. Za sianem pościg, bo tu tak jest w większości. Nie ma się dziwić się jej bo jesteśmy dorośli. Jesteśmy dorośli! Bo jesteśmy dorośli! A gdy chce szaleje, szaleje, szaleje, szaleje, szaleje!
W końcu
Nie człowieka zdobią szaty lecz szaty zdobi człowiek tak od zarania dziejów i do zamknięcia powiek
Diary od Dreams 2
Nie chcę widzieć czegoś co nie jest prawdziwym obliczem I nie liczę na farta bo może teraz byłbym o pustych rękach a przecież zdobyłem w czasie wiele słusznych refleksji bez których nie słyszałbyś mnie teraz, duchu…